Jak codzienne chodzenie do parku wpłynęło na moją kreatywność

Często spędzamy godziny skuleni na biurkach, czekając na inspirację. Ja też tam siedziałem, gapiąc się oko w oko na czysty papier. Minęły prawie trzy tygodnie, odkąd napisałem ani jeden werset poezji.

Słowa po prostu do mnie nie docierały.

Nawet na moim koncercie jako freelancer utknąłem w artykule, nie wiedząc, od czego zacząć, co napisać i jak postępować. Nie wiedziałem, co robić, złapany w błotnistym zastoju w pisaniu.

Poszukując nowych sposobów dbania o siebie twórców, natknąłem się na badania badające wpływ przyrody na produktywność. W artykule udowodniono, że bliskość natury może pomóc wzmocnić kreatywne sposoby myślenia, zwłaszcza fazę przygotowania (ideacja i / lub zbieranie wystarczającej ilości informacji) oraz fazę inkubacji (kontemplację) procesu twórczego.

Przypomniałem sobie wszystkie okrężne spacery, które spacerowałem po parku przed pandemią. Ale prawie nigdy nie chodziłem w bezruchu. Użyłem muzyki, aby zagłuszyć hałas wiwatujących dzieci. Postanowiłem dać szansę spokojnemu chodzeniu bez robienia niczego innego.

Znalazłem opustoszały park tuż za blokiem, pusty w słoneczne zimowe popołudnia. Więc wziąłem maskę, spryskałem środkiem odkażającym i podniosłem pamiętnik, gdy porzuciłem słuchawki. Początkowo nie było to nic nadzwyczajnego. Kiedyś myślałem o zadaniach oczekujących w domu i pracy, planowałem kolejną godzinę, zastanawiałem się, co zjem na obiad itp.

Ale po mniej więcej tygodniu mój umysł się uspokoił. Zacząłem dostrzegać różne kwiaty, niezwykłe liście i drzewa XXL. W wyjątkowo jasny dzień czułem się, jakbym był dzieckiem kołyszącym się w tę iz powrotem w łóżeczku natury. Wydawało się terapeutyczne, ale nie rozwiązało wielu moich problemów; tylko chwilowo mnie od nich odstraszyło.

Po kilku tygodniach zapoznałem się z parkiem. Mój umysł wędrował od okna sąsiada, do starej huśtawki i do (Eureka!) Chwili inspiracji. W końcu na nim wylądowałem! Linie wiersza po prostu pokazały mi swoją twarz. Na szczęście mój optymizm pozwolił mi nadal nosić dziennik i szybko spisałem ulotne pomysły. Kilka dni później rozwiązałem problem z artykułem dla freelancerów najsilniejszym młotem Thora.

Byłem zaskoczony. Byłem tak pewien, że ten kryzys może trwać w nieskończoność. Potem przypomniałem sobie, co wiedziałem od początku: że natura była dla wielu autorów przede mną źródłem kreatywności.

Mary Oliver wychodziła wczesnym rankiem na długie spacery ze swoim pamiętnikiem. „Nie mogłabym być poetą bez świata przyrody” – powiedziała. Whitman celebrował świat przyrody poprzez swoje wiersze, takie jak „When Lilacs Last in the Dooryard Bloom’d”. Uważał, że ludzie są naturalną częścią świata i pozostaną nimi nawet po śmierci. Thoreau uważał, że fizyczne obcowanie z naturą ma bezpośredni wpływ na prozę pisarza. Atwood radzi iść spać lub pójść na spacer, gdy utkniesz w jakiejś historii.

Chciałbym was serdecznie zaprosić na blog mojego dobrego kolegi, który ma świra na punkcie samochodów – nie zawiedziecie się.

Nie wiem, dlaczego natura wciąż rodzi twórczą inspirację dla twórców wszelkiego rodzaju. Może świeże powietrze sprawia, że ​​myślimy w sposób, w jaki nie może tego zrobić statyczne biurko. Może to potężne, wszechogarniające słońce, które zwiększa poziom serotoniny. A może to po prostu prosty fakt, że przebywanie na zewnątrz może poprawić zdrowie psychiczne.

Niezależnie od powodu, jest to świetny sposób na ucieczkę, krótką przerwę, spędzenie kilku minut w wolnym czasie. Zawsze czuję się wypoczęty, kiedy wracam ze spaceru, ale mój umysł nie może przestać wyskakiwać nowych pomysłów ani rozwiązywać starych.

Teraz chodzę do parku przynajmniej cztery razy w tygodniu. Ale kiedy jest zbyt wiele do rozwiązania i czuję syndrom czystej kartki, wiem, że muszę iść trochę dłużej.